| Autor | Wiadomosc |
|---|---|
|
Justyna
Offline Przyjaciele Sztuczki: 27 Posty: 378 |
07-01-10 13:01
Co mnie natkneło żeby to napisać? Moja szalona cioteczka, którą to jako osobe bardzo cenie, i wprost uwielbiam. Problem zaczyna sie kiedy temat schodzi na psy, tudziez psy pojawiaja sie w poblizu. otóz kompletnie nie zgadzam sie z jej poglądami, metodami wychowawczymi, i sposobem zajmowania sie psami. A ciotka oczywiście nie zgadza sie ze mną. Bo ona ma psy od lat 20 i wie lepiej. Jednka jej psy znaja może z 5 podstqowych komend-i to tez znaja jak chca. Tajfun zna troszke więcej i zna bo zna-zna dla mnie, robi bo wie, że sie opłaca(ale przekupuje psa) |
|
Reklama
Offline Sztuczki: 0 Posty: 0 |
|
|
Ada
Offline Administratorzy Sztuczki: 19 Posty: 353 |
07-01-10 18:46
No to się rozpisałaś :-) Generalnie - zgadzam się z Twoimi poglądami - to się sprawdza. Natomiast gdzieś w niewielkim stopniu ta dominacja psa (chęć dominacji) do mnie przemawia, bo pies traktuje rodzinę jako swoje stado, a w stadzie trzeba o swoje walczyć. Jestem skłonna połączyć te 2 opcje, tzn.: w domu pojawia się pies, zwierzę, które ma gdzieś zapisane w genach, że trzeba będzie walczyć o swoją pozycję, ale jak go odpowiednio nakierujemy, pokażemy zasady współpracy i jej korzyści pies szybko przestawi się na nasze "warunki", bo to się, jak piszesz, bardziej opłaca. |
|
Justyna
Offline Przyjaciele Sztuczki: 27 Posty: 378 |
08-01-10 09:26
Co rozu iesz porze słowo walczyc o swoje?
Ja sie z tym kompletnie nie zgadzam. Często ludxzie mówią, on dominuje, jest agresywny, walczy o swoje. A pies w rzeczywistości zachwuje sie w okreslony sposób bo nie został nauczony innego zachowania, wręcz nieświadomie właściciel utrwalił w nim zachowanie nieprawidłowe |
|
Ada
Offline Administratorzy Sztuczki: 19 Posty: 353 |
08-01-10 18:53
Dokładnie to napisałam. Jak psa nie nauczymy odpowiedniego zachowania, to będzie próbował po swojemu. Czytałaś kiedyś o stadach dzikich zwierząt (ssakach)? W ich świecie członkowie tego samego stada są nieraz gotowi zagryźć się na śmierć w walce o pozycję w stadzie. Przemawia do mnie fakt, że psy mają to gdzieć głęboko zakorzenione. |
|
Alicantino
Offline Sztuczki: 1 Posty: 59 |
08-01-10 19:54
:D Dzieki Ada zgadzam sie z toba w 100 procentach.Wiem ze sa psy ktore jak wchodza do domu jako szczeniak to on juz wie gdzie jest jego miejsce.dostanie wode,jedzenie ma cieplo i tak mu dobrze trzeba sie pancia sluchac,a sa psy ktore beda wciaz probowaly swojej pozycji w stadzie jesli to jest maly pies to spoko agresywny york nie zagraza nikomu.kazdy pies jest inny ma inny charakter a jeszcze wiecej jest wlascicieli,sam mialem psy od zawsze w domu mialem owczarka ktoremu mrognolem i on wiedzial co chcialem byl w 100procentach oddany wlascicielowi czyli nam,pozniej boxera i tez ok a teraz mam corsiaka i wiem ze pies ma swoj charakter nie jeden czlowiek by go juz oddal a napewno nie popelniam bledow wychowawczych ani szkoleniowych.Ogladasz czasem Ja albo moj pies???na tvn styl???nie zgodzisz sie z jej metoda??ona pokazuje gdzie sa ludzie a gdzie psy!jak im na glowe wchodza i nie daja sobie rady sama mowi ze zdominowaly rodzine.W stadzie tez jest samiec dominujacy do dzis sie tak mowi |
|
Alicantino
Offline Sztuczki: 1 Posty: 59 |
08-01-10 20:01
Justyna i nie porownuj wszystkich psow do Twojego owczarka jak juz pisalem on zrobi wszystko dla wlasciciela i slepo sie w nego patrzec zas molos nieOwczarek jak mu powiesz by wyskoczyl z 2 pietra to poleci bo dla ciebie zrobi wszystko a corsiak nie i byly badania on podejdzie wychyli sie przez okno i zobaczy czy warto.Gdzies mialem linka do tego artykulu to kiedys wkleje |
|
Justyna
Offline Przyjaciele Sztuczki: 27 Posty: 378 |
08-01-10 21:41
,,Przemawia do mnie fakt, że psy mają to gdzieć głęboko zakorzenione." a do mnie nie bardzo. Mówi tu o normalnych psach. Nie o rasach typowo bojowych-które wogle nie powinny były powstac.
,,.Wiem ze sa psy ktore jak wchodza do domu jako szczeniak to on juz wie gdzie jest jego miejsce" nie ma takich psów. kazdy jest otwartą książka. Kazdego trzeba pewnych rzeczy nauczyć. Z kazdym trzeba pracowac. Zgodze sie natomiast, że z psami z grupy pierwszej pracuje sie łatwiej i szybciej niz np z psami pierwotnymi. Dlaczego? bo maja w pakiecie nastawienie na kontakt, chęc do pracy i wysoka inteligencje uzytkową. Z innymi rasami oczywiście można osiągnąć to samo i w ten sam sposób-jednka wymaga to więcej pracy i czasu.
,,a sa psy ktore beda wciaz probowaly swojej pozycji w stadzie "-prosze Ci opisz konkretny przykład, konkretnego psa, konkretna sytułacje. kiedy to walczył o pozycje w stadzie. pies nie do konca traktuje rodzine jako stado, inaczej traktuje ale jego zachowanie nie jest spowodowane walką o pozycjer, ale o osiągnięcie danego celu.
,,agresywny york nie zagraza nikomu" mylisz sie zagraża. Np dziecia, albo innym psom(szczególnie szczeniaką) pozatym rany giją sie szybko-psychiczne już nie.
,, a napewno nie popelniam bledow wychowawczych ani szkoleniowych." każdy je popełnia.
,,ustyna i nie porownuj wszystkich psow do Twojego owczarka " nie porównuje. Moge Ci opisać milion innych sytułacj na podstawie innych ras. Co pies mysli, dlaczego, co robi właściciel, gdzie popełnił błąd.
I prosze opisz konkretna sytułacje kiedy to pies próbuje dominowac.
Co do programu ja albo mój pies-nie do konca sie zgadzam, nie ze wszystkim. Polecam lektóry książek Inki Sjosten, Zosi mierzwińskiej i Jacka Gałuszki.
I na końcu parę artykułów:
http://pies.onet.pl/13,13884,41,mit_dominacji_to_skad_takie_zachowanie_psa,ekspert_artykul.html
|
|
Merenwen
Offline Sztuczki: 1 Posty: 20 |
25-02-10 00:01
No tak, nie obrażając ciotki, ale starsze pokolenia mają takie dziwne teorie. Moja babcia na przykład długo twierdziła, że "psa bić nie wolno, chyba że gazetą", a jak stwierdziłam, że nie daję psu kości z kurczaka, to zgodziła się ze mną: "tak, tak, dobrze, bo po tym sierść wypada". No ręce opadają. Jeśli chodzi o dominację - ja się wcale z nią nie zgadzam. Nawet twórca tej teorii - John Fischer - przed śmiercią się z niej wycofał, bo zauważył swój błąd. Prowadził badania na obcych dla siebie wilkach przetrzymywanych w niewoli, co musiało prowadzić do stworzenia jakiegoś "systemu ważności", żeby uniknąć zbędnych bójek. Prawdziwe wilcze stada oparte są na miłości. To, że alfa zjada pierwszy... No cóż, najczęściej to młode jedzą pierwsze, bo rosną i tego potrzebują, potem pewnie suki w ciąży albo po ciąży, bo muszą regenerować siły, a potem cała reszta. No a nasze domowe pieszczochy więcej z tej teorii mają szkód niż pożytku. Podałaś przykład ciągnięcia na smyczy. Faktycznie te zachowanie jest wyuczone i nie ma nic wspólnego z dominacją, ale chciałam nawiązać do tego, co napisałaś później: że jeśli Tajfun się położy, to inne psy go nie atakują. Nie atakują, bo kładzenie się to sygnał uspokajający ;). Nie wiem, czy jest o tym wątek na forum albo jakiś artykuł na stronie. Jak nie, to jutro koniecznie go muszę napisać :D. Generalnie się z Tobą zgadzam i uważam, że TD niebawem wyjdzie z użytku, jak tylko trafi do większej rzeszy behawiorystów. Byłam w wakacje na obozie z psem. Wspominam go bardzo dobrze i nie mogę doczekać się kolejnego, ale behawiorysta, który z nami był, nakładał spory nacisk na hierarchię. Nie rozumiałam, czemu każe nam przechodzić przez bramkę przed psami. Przecież to kwestia wyuczenia. Jak chciecie, to nauczcie psy, żeby przepuszczały was przed sobą, ale to będzie tylko kolejny nawyk, a nie oznaka podporządkowania. Ja do tego trenera mam szacunek za to, co robi, ale nie do końca zgadzam się z jego poglądami. Każdy ma pełne prawo szkolenia psa tak, jak mu to odpowiada. Jeśli chcesz, nie baw się z psem w przeciąganie, nie tul go, żeby nie poczuł się zbyt ważny, nie pozwalaj mu spać na łóżku. Twój wybór, tak sądzę. Tylko to jest zupełnie bez sensu, bo pies już nie jest wilkiem i już nie ma potrzeby zakładania stada. No bo po co zakłada się stado? Ano po to, by było łatwiej przeżyć, by łatwiej upolować obiad i razem wychować młode. A jeżeli nie trzeba polować i dbać o przetrwanie? Wtedy pies po prostu czuje się członkiem rodziny i nie ma sensu zabawa w stado. Słowem końcowym - niektóre techniki opracowane przez Johna Fischera są dobre, na przykład na okiełznanie zbyt pewnych siebie młodzików (na obozie był drobny problem z jednym pieskiem w okresie dorastania - wiadomo: bunt i zagłada, więc trzeba mu pokazać, że to się nie opłaca; po każdym "ataku" był odizolowywany, a jak to nie przynosiło skutków, trener zapowiedział, że jeżeli pies będzie chciał "zdominować" (wymusić uległość) inne psiaki, to on - trener - też psa wywróci na grzbiet i przytrzyma kolanem. Na szczęście nie musiało do tego dojść, ale to dobra metoda. Nawet dziś często widzę jak moja sunia uczy pokory młodego shih-tzu właśnie w podobny sposób). Także nie ma sensu nagle lekceważyć wszystkich badań Fischera, ale podejdźmy do tego z głową. Po to mamy mózgi, żeby ich używać. Po to mamy serca, żeby kochać. Tyle wystarczy, reszta przyjdzie sama. |
|
Justyna
Offline Przyjaciele Sztuczki: 27 Posty: 378 |
25-02-10 11:12
Moja ciocia ma czterdzieśi pare lat.
Co do kości z kurczaka-kolejny mit. Mój pies jest na BARFIE i regularnie dostaje kosci z kurczaka. Gdyby faktycznie szkodziły-dawni wymnarła by populacja wilków czy lisów.
Co do sygnałów uspakajajacych-to jedno-a teoria dominacji-to drugie.
|
|
Merenwen
Offline Sztuczki: 1 Posty: 20 |
25-02-10 15:18
Z kośćmi z kurczaka problem jest jeden - kruchość. Chapsia kości z kurczaka czasami dostaje, ale raczej wolę dać jej kość wołową. Jest bezpieczniejsza, i tylko tyle. Ale czy wilki albo lisy wymarłyby, gdyby nie kurczaki - to jest raczej dość wątpliwe.
Tak, to co innego, ale sygnały uspokajające to ważny temat i zdziwiłam się, że nie natknęłam się na żadną wzmiankę o tym tutaj. |
|
Justyna
Offline Przyjaciele Sztuczki: 27 Posty: 378 |
25-02-10 22:32
gfdyby było tak jak mówia-że kości z kurczaka zbiaja-wilki i lisyt by wyamrły. pozatym tak jak pisałam mój pies jest na diecie BARF-która opiera sie na róznorodnym jedzeniu naturalnym-głownie kościach-wołowych, wieprzowych, cielecych, podrobach a także korpusach z kurczaka, kurzych łapach, skrzydłach, surowych jazynach i owocach, surowych jajkach itp |
|
Merenwen
Offline Sztuczki: 1 Posty: 20 |
25-02-10 23:46
Ktoś mówił, że kości z kurczaka zabijają? Nie słyszałam nic takiego. Mogą zabić, fakt, ale to nie jest pewne. Kości z kurczaka są bardzo kruche i łamliwe (po przegryzieniu ich tworzą się ostre "czubki"), więc mogą wbić się w przełyk i udusić. Ale równie dobrze pies może mieć farta ;). Co do tego wymarcia, to ciągle się nie zgadzam, bo nie wydaje mi się, żeby wilki żywiły się drobiem, a i jeśli o lisy chodzi, to też pewności nie mam. Chyba że kurczaki są łatwym obiadkiem (np. gdy człowiek wlezie ze swoją farmą na siedlisko lisów), to wtedy i owszem, korzystają z okazji. |
|
|
